Piękna i Bestia (2017)



"Piękna i Bestia" z wytwórni Walta Disneya to absolutny fenomen. Grafika, muzyka oraz scenografia powala na kolana. Co mnie zaskoczyło bardzo pozytywnie to zostały naniesione drobne zmiany, m.in. wątek matki Belli oraz homoseksualizm, z którego zresztą wiele krajów zrobiło wielkie „halo”. Ja, osobiście powiem jedno: Disney odtwarzając swoje baśnie w wersjach filmowych robi prawdziwe arcydzieła. Emma Watson jako Bella wypadła naprawdę znakomicie, cudowna i eteryczna. Warto się pochylić nie tylko nad naszym rodzimym dubbingiem, ale także oryginałem, dzięki któremu można docenić naukę, jaką do baśni wypracowała Emma śpiewając samodzielnie bez podróbek. Olga Kalicka również wypada doskonale, jako polska Piękna ma pazur, a jednocześnie wdzięk i czar. Absolutnie fenomenalna grafika, która mnie powaliła na łopatki to między innymi zamek; cały zamek żyje, wręcz momentami słyszymy głos, a nie możemy się połapać, gdzie są „twarze”. Gaston i jego cieć wkurzają tak jak wkurzać powinni, pojawia się czarownica, ale dobra czarownica, ale cicho sza! nie zdradzam, bo film wciąż w kinach. Bardzo spodobało mi się tradycyjne nawiązanie do baśni ze staruszką i różą, gdzie próżny książę wyśmiewa ją, więc ta, aby księcia nauczyć szacunku i szczerości serca ukazuje się w postaci pięknej damy, daje księciu różę i rzuca urok na cały zamek. Przeurocze również było to jak Bestia i Bella docierali się to było takie hmm… nienachalne to najlepsze słowo. Bogactwo całej garderoby oraz wszystkich ozdób plus animacje stworzyły z tego cudo. A morał z tej pięknej baśni to nie oceniać kogoś poprzez aparycję czy wygląd, bo liczy się to, co znajduje się w środku.

Ocena FilmWeb 7,7 
Moja ocena 10/10 Absolutny hit tego roku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pasja (2004)

PitBull (2005)